Bez planu B (recenzja)

Dwie kobiety łączy przyjaźń od czasów studenckich. Pracują w jednej firmie, w której zaczyna się źle dziać. Każdemu grozi zwolnienie.

Ewa i Renata różnią się od siebie jak ogień i woda. Pierwsza jest ufna, łatwowierna, skupiona na karierze. Druga jest przebojowa, ale nieuczciwa, zazdrosna i irytująca. Ma męża i dziecko, ale własna rodzina niewiele ją obchodzi.

Prawnego dnia kobiety idą do wróżki. Z wizyty wychodzą zszokowane. Od tej chwili ich życie się zmienia, a wydarzenia mkną jak szalone.

„Bez planu B” to książka, którą przesłuchałam w audiobooku. Przyznam, że nie polubiłam dwóch głównych protagonistek. Jednak fabuła była mocno wciągająca, angażująca i miejscami zaskakująca. A do tego została napisana niezwykle plastycznym, obrazowym językiem. Dzięki temu bardzo łatwo można było przenieść się wraz z bohaterkami do Gdańska, na Malediwy i do Kenii.

„Bez planu B” to kolejna powieść, która wyszła spod pióra Wioletty Piaseckiej. Autorka stworzyła ciekawe postacie, które są ludźmi z krwi i kości, podobnymi do nas. Mają marzenia, plany, wątpliwości. Ich codzienność nie jest idealna, lecz pełna wyzwań i katastrof małych i wielkich, przeplatanych chwilami szczęścia.

Audiobook umilił mi spacery z psem. Książka przypominała mi dobrą telenowelę, w której mnóstwo się dzieje. Przyjemnie spędziłam z nią czas.

Autor książki: Wioletta Piasecka

Wydawnictwo: Szara Godzina