Dziewczyna, która patrzyła w słońce (recenzja)
„Codzienność miała w sobie magię, o której mało kto myślał.” To zdanie pochodzi z książki „Dziewczyna która patrzyła w słońce”, bardzo mi się spodobało. A tę magię, swoimi słowami potrafiła pięknie opisać autorka Anna Szczęsna.
Uwielbiam plastyczne opisy autorki, które przenoszą mnie do innego świata. Historia wciąga mnie od pierwszej strony. Jest ciepło, przyjemnie, magicznie. Mam wrażenie, że mieszkam tam gdzie bohaterka, pisarka. Że tak jak ona kończę książkę, wychodzę na cudowny, duży taras i rozkoszuję się promieniami słońca na twarzy.
„Dziewczyna, która patrzyła w słońce” to książka, która jest pokrzepiająca i optymistyczna. Pokazuje, że trzeba cieszyć się każdym dniem, doceniać każdą chwilę. Jest przepełniona nadzieją.
To też opowieść o trudnych relacjach z rodzicami, o szukaniu akceptacji i miłości, o samotności, problemach, relacjach, oczekiwaniach, marzeniach i uczuciach.
Świetnie została opisana praca pisarzy – Justyny i Michała. Dwa spojrzenia na nią. Długie godziny spędzone w samotności, przed komputerem, naglące terminy, obecność na liście bestsellerów, spotkania z czytelnikami i ilość książek na półkach w księgarniach.
Bardzo polubiłam Justynę, autorkę poczytnych romansów. Natomiast Michał, drugi bohater często mnie irytował. To znany autor horrorów, ale też pesymista, skupiony na sobie. Wydawało się, że poza pracą, tych dwoje nie znajdzie nic, co mogłoby ich połączyć.
„Dziewczyna, która patrzyła w słońce” to powieść pełna smaków, zapachów, promieni słońca i sprawiła mi wiele przyjemności. Była ciepła i słodka jak babeczka z malinami.
Gdy zostało mi parę stron do końca poczułam smutek, że książka się kończy. Ale na szczęście to pierwszy tom, więc z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Dziękuję bardzo za książkę – Wydawnictwo Kobiece 💚🤗.
Wydawnictwo: Kobiece