Noworoczne panny (recenzja)
Przesłuchałam kolejny audiobook. Była to powieść historyczno-obyczajowa Magdy Knedler „Noworoczne panny”. To pierwszy tom, który rozpoczyna serię „Ścieżki nadziei”. Akcja umiejscowiona została w Warszawie i w Breslau, pod koniec lat 30 XIX wieku.
Główne bohaterki to przyrodnie siostry Krukowieckie: Prakseda i Aniela. Młode panny wychowywane są twardą ręką przez ciotkę. Różnią się i nie przepadają za sobą. Jedna jest owocem mezaliansu, druga pochodzi ze szlachetnego rodu.
Pewnego dnia wszystkie trzy wyruszają do Wrocławia. Tam Prakseda ma spotkać się ze swoją matką, której nie widziała od lat.
Czy młode kobiety odnajdą się w nowym miejscu? Czy będą rywalkami, a może zbliżą się do siebie?
„Noworoczne panny” to powieść o konwenansach, reputacji, honorze, emancypacji, o pierwszych miłościach i wyborach, które mają wpływ na nasze życie. A także o smutku, rozczarowaniach, namiętnościach i marzeniach.
Autorka zaskoczyła mnie doborem imienia Prakseda, które nadała jednej z postaci. Słowo pochodzenia greckiego, oznacza dosłownie czynność, działanie, dobroczynność. I taka właśnie jest panna Krukowiecka. Kobieta ambitna, niepokorna, dążąca do celu, która chce pracować i tworzyć. Jej przyrodnia siostra Aniela kieruje się innymi wartościami, stara się przestrzegać norm i zasad moralnych. Ważny jest dla niej status społeczny.
Powieść Magdy Knedler pokazuje, jak bardzo różnił się świat kobiet i mężczyzn w XIX wieku, w każdej sferze życia. Panna miała być spokojna, uległa, cicha i posłuszna. Mogła tylko pomarzyć o niezależności, dalekich podróżach lub pracy zarobkowej. Kawaler mógł być nicponiem, hulakom, a i tak wszystko mu wybaczano.
„Noworoczne panny” to piękna, poruszająca historia. Napisana z rozmachem, bez lukru. Prawdziwa i skłaniająca do myślenia nad trudnym losem kobiet w XIX wieku.
Ta opowieść dopiero się rozkręca, a ja czekam na ciąg dalszy.
Wydawnictwo: Zwierciadło