Pewnego razu w Wenecji (recenzja)

Kiedy myślę o wakacjach, na myśl przychodzą mi podróże bliskie i dalekie. Lubię odkrywać nieznane miejsca. Rzadko odwiedzam je ponownie.

Jedno z miast, w którym byłam więcej niż raz to Wenecja. Położona na wodzie, zachwyca, oszałamia, ale też niestety przytłacza. Wszystkiemu winny jest zalew turystów.

„Pewnego razu w Wenecji” to powieść dla tych z Was, którzy marzą o podróży do Wenecji i uwielbiają skomplikowane historie miłosne. To historia rozpisana na dwa głosy. Wiola i Janek mieszkają w jednym bloku. Są sąsiadami. Z każdym dniem bardziej zbliżają się do siebie.

Wiola nadal rozmyśla o swojej wielkiej miłości – Michale. Janek mieszka ze swoją dziewczyną Anką i nie jest pewien, czy to związek na całe życie.

Wiola boi się podróżować samotnie, więc kiedy nadarza się okazja postanawia wyjechać z Jankiem do Wenecji. Jednak nie jest do końca z nim szczera.

Czy ta eskapada zmieni ich życia?

„Pewnego razu w Wenecji” to proza wysokich lotów, która Was nie zawiedzie. To lektura o tym, że można kochać za słabo i zbyt mocno. To też historia o zazdrości, oczekiwaniach, o depresji i braku szczerości. Pięknym tłem dla niej jest Wenecja, pełna legend, mitów, opowieści o duchach. Czytelnik przenosi się do magicznego miasta i chce tam długo zostać. Odpocząć i nasycić się jego atmosferą.

Miłość może być na całe życie. Czasem trzeba jej dać szansę lub o nią zawalczyć. Nie zawsze przetrwa próbę czasu, a niekiedy bywa nieszczęśliwa, bo jest nieodwzajemniona. W książce Magdy Knedler znajdziemy różne oblicza miłości.

Autor książki: Mag­da­ Knedler

Wydawnictwo: Mando